Wesele w hotelu Kresowianka

Dlaczego wesele w hotelu Kresowianka? O tym przeczytacie poniżej…

Klaudia i Jasiek to nasi ludzie, tak żartobliwie można by rozpocząć opowiadanie o tym, jak się poznaliśmy i jak szybko nawiązaliśmy wspólną nić porozumienia. To przede wszystkim bardzo pozytywna para, która na nic nie narzekała, ani na pogodę, że trochę chłodno, ani na napoje, że za ciepłe, ani na fotografa, że wszędzie go pełno. Nasza współpraca to była czysta przyjemność, ale zacznijmy od początku.

Ze względu na mniejszą ilość gości, reportaż ślubny wykonałam w pojedynkę. Przygotowania, jak i wesele odbyły się w hotelu Kresowianka. To był jedyny ślub w tym roku, gdzie pracowaliśmy oddzielnie. W dwójkę zawsze możemy na sobie polegać i znamy swój plan pracy, nikt sobie nie przeszkadza, taki duet dla nas to idealne połączenie.

Fotograf ślubny Konin

Ślub odbył się w bardzo dobrze znanym nam kościele w parafii Miłosierdzia Bożego w Koninie. Pogoda to fakt nie rozpieszczała nas w tym dniu, październik był chłodny, ale kto by się tym przejmował, jak w powietrzu czuć było przede wszystkim szczęście i radość.

Przygotowania Klaudii i Jaśka odbywały się w bardzo stylowych pokojach w hotelu Kresowianka w starym Koninie. W tym samym miejscu później odbyło się wesele w hotelu Kresowianka. Osobiście bardzo lubię takie wnętrza, trochę ciemne, starodawne, dla mnie mają w sobie to coś. Piękna Pani Młoda idealnie się w to wnętrze wpasowała. Wykonałam tutaj ujęcia z przygotowań, w tym miejscu powstały też wszystkie detale i najważniejsze pierwsze spotkanie Jaśka z narzeczoną.

W ciągu całego dnia jest wiele momentów, które zbliżają się wielkimi krokami, czas leci nawet nie wiadomo kiedy. Jednym z nich jest first look – wtedy to po raz pierwszy Pan Młody widzi swoją przyszłą żonę w cudnej sukni i wręcza bukiet, który był obłędny, wykonała go bardzo zdolna florystka z lokalnej firmy Winobluszcz Kwiaciarnia. Miałam zaplanowany czas, na szybką sesję gdzie zrobiłam kilka wspólnych portretów, po czym udaliśmy się do kościoła.

Fotografia ślubna Konin

Cudownie zaprojektowana sukienka robiła wrażenie i zachwyciła chyba każdego, kto zobaczył Klaudie w całej okazałości, oczywiście najbardziej szczęśliwy był Jasiek, który za chwile miał ją poślubić. Oczywiście Pana Młodego też nie można pominąć, bo w stylowym smokingu również prezentował się świetnie, a jak przyszedł czas na pierwsze spotkanie, to już w ogóle widać było zachwyt i radość w ich oczach i spojrzeniach. Tak jak wspomniałam, to bardzo przemiła para więc uśmiech nie schodził im z twarzy.

Własnoręczne przygotowane ozdoby naprawdę robiły wrażenie, było bardzo oryginalnie, po prostu pięknie, wszystko się uzupełniało i okazale prezentowało na fotografiach. Najbardziej docenia się własnoręcznie wykonane ozdoby. Naprawdę potrzeba czasu na ich wykonanie, ale efekt jest zawsze zachwycający.

Samo wesele to była naprawdę dobra impreza. Goście bawili się wspaniale, a para młoda ani na chwile im nie ustępowała. Nie bez znaczenia był oczywiście dj, który potrafił porwać wszystkich do tańca i ani na chwilę nie odpuszczał. Klaudia wpadła też na pomysł, aby wykonać ściankę na wspólne zdjęcia rodzinne, a także z najbliższymi znajomymi. Nikogo nie trzeba było namawiać, do takiej pamiątki dla pary młodej, wszyscy byli chętni.

Deser zostawiłam sobie na koniec, dosłownie, młodzi zamówili bardzo pyszny i kolorowy słodki stół. Tutaj nie ma ograniczeń, co sobie zapragniesz, koniecznie zerknij, jak tworzy takie artystyczne dzieła z Słodkownia ze Ślesina. Tort w jej wykonaniu to po prostu dzieło sztuki, aż chce się zjeść go w całości.

Cudownie było dla nich pracować. Napisałam pracować w czasie przeszłym, ale to nie koniec przygody, została nam jeszcze sesja ślubna plenerowa, która na pewno pojawi się w zestawieniu na blogu. Klaudia i Jasiek wspominali, że chcieliby, aby to było jakieś wyjątkowe miejsce, a zatem będziemy szukać wspólnie. A teraz już nie przedłużam i zapraszam was do oglądania reportażu ślubnego Klaudii i Jaśka.